środa, 25 marca 2009

stara rama...



Pewnego dnia, kiedy było bardzo biało za oknem,
prawie tak samo jak dzisiejszego dnia, postanowiłam zająć się samotną ramą.... która od pewnego czasu mieszka razem z nami w domu.







Rama była ramą starego obrazu, który pod wpływem ponad pół wieku wyblakł... i nie mógł już odnaleźć się w dzisiejszym świecie. Zaraz na początku miała być ramą do lustra,. ale w końcu została - samotną wiszącą ramą... Wisiała sobie bidulka w pokoju... samotna na samotnej ścianie. Z czasem dołączyły do niej skrzypeczki... a potem przywędrowała figurka Matki Bożej Licheńskiej...







Rama już nie była samotna, ale pewnego dnia nastał dzień remontu i rama poszła do szafy, w której musiała przeczekać ten ciężki okres. W końcu nastał dzień, kiedy mogłam sobie coś porobić, i wzięłam się za zapomnianą okurzoną bidulkę....


Najpierw przetarłam ja dość mocno papierem ściernym...







potem zaszpachlowałam wszelkie ubytki i zadziorki...







niestety w jednym miejscu rama miała dość spory odłamek w ornamencie,
więc postanowiłam coś wymyślić, żeby go zatuszować....

Z pomocą przyszedł mój krasnoludek, który podpowiedział,
żeby zrobić odlew z plasteliny...;-)))







jakże się zdziwiłam, kiedy odklejałam zaprawe z gipsu elektrycznego...od plasteliny.. w ciągu pięciu minut miałam super ornament, który trzeba było tylko troszkę zeszlifować, aby odpowiedni pasował...do całej reszty.








Pozostało mi tylko przyklejenie i wymalowanie całej ramy zrobioną mieszanką akrylowej białej farby z dodatkiem brązowego pigmentu...







potem jeszcze raz rozrobiłam białą farbę z odrobinka brązu,
powstała bardzo delikatna kremowa barwa,
którą poprzecierałam po całości po całej ramie...



Rama wisi sobie znów samotnie...
na pewno kiedyś będzie w niej lustro, ale teraz ..
teraz znów jest sobie samotną...wisząca ramą....












9 komentarze:

Yrsa pisze...

Pamiętam , w takich ramach najczęściej był obraz świętej rodziny .Moja babcia taki miała ,wielki, wisiał na łożem małżeńskim .
Twoja wersja bardziej mi się podoba , oryginalnie ramy wszystkie / jakie widziałam / były złocone. Fachowo sobie poradziłaś z brakiem ornamentu , pozdrawiam Yrsa

violcio11 pisze...

Ciekawie zrobilas ta rame. Swietnypomysl z plastelina!! Prosty, a jednak genialny. Nigdy bym na to nie wpadla. POzdrawiam

alizee pisze...

Mam podobną ramę... moja została nabyta na starociach za równowartość dwóch win prostych.
Ja swoją pozłociłam ale też lata przeczekała, aż doczekała się lustra :-) I to lustro baaardzo lubię.
Pozdrawiam

paniB pisze...

Pomysł z plasteliną genialny! Tylko dlaczego gips nazywasz "elektrycznym". Znam jego różne rodzaje, ale o takim nie słyszałam.

cicha pisze...

he, he...słuszna uwaga, mówię elektryczny, bo szybkoschnący...
;-)))

Lena pisze...

Swietnie dosztukowalas ten brakujacy kawalek plastelina:).

Taka rama tez za mna "chodzi", kiedys sobie moze sprawie. A na razie popodziwiam twoja:).
Pozdrowienia.

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

Kapitalny pomysł na uzupełnienie ornamentu. Bardzo mi się przyda, bo w ramie mojego ulubionego obrazu brakuje kawałka....
Rama piękna, ale ja bym ja chyba ciut przyciemniła. Choć na ścianie prezentuje się świetnie!
Pozdrawiam

Menorina pisze...

No muszę uznać Twój geniusz.Znalazłam na śmietniku ramy
z pięknym starym ornamentem ale bardzo zniszczonym. Z jedną poszłam
do ramiarni. Za renowację zarządano
trzy razy tyle,ile kosztuje obecnie produkowana nowa. Oczywiście nie powiedziano mi jak samemu można uzupełnić ubytki. Teraz to ja ich mam w nosie. Dzięki Tobie sama dam sobie radę.Pozdrawiam Cię i dziękuję.

Anonimowy pisze...

PLASTELINA. Genialne, bo proste. Proste więc genialne.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...