Zapewne w każdym prawie domu dużo się dzieje ostatnimi dniami...
Z kuchni dobiegają przeróżne zapachy, pucujemy co się da...
szorujemy podłogi, trzepiemy dywany na mrozie...
pralka chodzi non stop...lista zakupów pomału maleje...
A wokół tego skrzypiący mróz i biały puch...
Ech...
Dzieci mają frajdę...my troszku mniej...
bo okien nie da rady umyć..przy -16 stopniach...
Ale chyba nie to najważniejsze...
Oczekujemy z niecierpliwością... na Narodziny Pana...
i na Uroczystą Wieczerze...
Oczekujemy na chwile, na które czekamy cały rok...

pierniczki z ostatniej chwili...
pierwszy raz w życiu je pichciłam i w szoku jestem że fajowo nawet wyszły....
pierwszy raz w życiu je pichciłam i w szoku jestem że fajowo nawet wyszły....
Rudolfy trzy...;-)))
Zasuszyłam też pomarańczki...
suszyłam na kaloryferze...;-))) he, he
suszyłam na kaloryferze...;-))) he, he
...












4 komentarze:
prawde mowiac ja nigdy nie szaleje ze sprzataniem na swieta bo robie to caly rok niestety,a na swieta che odpoczywac,wiec w kuchni tez sie niezazynam z tego powodu bo zjesc tez nie jestem w stanie wiecej jak zwykle :) pieknie pokazalas wszystko na zdjeciach :)
Prawdziwie świąteczny nastrój u Ciebie :) Pozdrawiam serdecznie
Cudowny świąteczny klimat u Ciebie!
Pierniczki super,ja dopiero dzisiaj piekę...uwielbiam te zapachy gdy suszą się pomarańcze,plasterki jabłek...
Radosnych i pełnych Miłości Świąt Bożego Narodzenia życzę.P:)
Zdrowych spokojnych ciepłych świąt i świątecznego nastroju na cały Nowy Rok! Piękne zdjęcia:-))
Prześlij komentarz