poniedziałek, 7 czerwca 2010

Chustecznik skończyłam...







Jakieś trzy lata temu miałam hopla ma punkcie decoupage...

Malowałam i cudowałam w domu wszystko co popadnie...

Później mi przeszło, bo po pierwsze - zabrano mi kącik na robienie..."czegoś",

a po drugie zaczęłam strasznie narzekać na zapachy lakierów...

zaczęły się łzawienia i kichania....


Dziś przełamuje się z powrotem do dłubania...

Chciałabym przemyśleć, każdą rzecz, ale czasem dojrzewam strasznie długo, aż przejdzie mi pomysł...

ot takie zaczynam mieć mam "fale"...

Do lakierowania zaganiam meża do piwnicy i pomału się rozkręcam...;-)))




















4 komentarze:

Monia pisze...

Sama to przeżyłam,ale pasja zaczyna wracać,tyle że czasu brak.Szkoda,człowiek powinien sie rozwijać,pasjonowac.A jak się u mnie wreszcie wykluje drugi łobuziak to juz wogóle z czasem będzie krucho....Chustecznik wyszedł naprawde ładnie...takie małe ciasteczko..pozdrawiam

Kaprys pisze...

Chustecznik orginalny w swej formie wykonania.
Kochana używaj lakieru akrylowego, jest prawie bezzapachowy i nawet dla alergików przyjazny ;-)
Pozdrawiam Aga

savannah pisze...

Jak Ty to nazywasz rozkrecaniem...to ja dostane stanu depresyjnego i kompleksow do entej potegi...efekt niesamowity, takie cudo to bym natychmiast przygarnela, jest naprawde piekny i elegancki poprzez swoja prostote...
A ja tez jakos od trzech miesiecy nie moge sia zabrac za decu, bo to "papranina, to zapach, to sprzatanie" mnie draznia...
Tym bardziej podziwiam Twoje dzielo, pozdrawiam :)

blog niedzielny pisze...

bardzo elegancki ten hustecznik taki ,delikatny i subtelny :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...