
Jakieś trzy lata temu miałam hopla ma punkcie decoupage...
Malowałam i cudowałam w domu wszystko co popadnie...
Później mi przeszło, bo po pierwsze - zabrano mi kącik na robienie..."czegoś",
a po drugie zaczęłam strasznie narzekać na zapachy lakierów...
zaczęły się łzawienia i kichania....
Dziś przełamuje się z powrotem do dłubania...
Chciałabym przemyśleć, każdą rzecz, ale czasem dojrzewam strasznie długo, aż przejdzie mi pomysł...
ot takie zaczynam mieć mam "fale"...
Do lakierowania zaganiam meża do piwnicy i pomału się rozkręcam...;-)))





4 komentarze:
Sama to przeżyłam,ale pasja zaczyna wracać,tyle że czasu brak.Szkoda,człowiek powinien sie rozwijać,pasjonowac.A jak się u mnie wreszcie wykluje drugi łobuziak to juz wogóle z czasem będzie krucho....Chustecznik wyszedł naprawde ładnie...takie małe ciasteczko..pozdrawiam
Chustecznik orginalny w swej formie wykonania.
Kochana używaj lakieru akrylowego, jest prawie bezzapachowy i nawet dla alergików przyjazny ;-)
Pozdrawiam Aga
Jak Ty to nazywasz rozkrecaniem...to ja dostane stanu depresyjnego i kompleksow do entej potegi...efekt niesamowity, takie cudo to bym natychmiast przygarnela, jest naprawde piekny i elegancki poprzez swoja prostote...
A ja tez jakos od trzech miesiecy nie moge sia zabrac za decu, bo to "papranina, to zapach, to sprzatanie" mnie draznia...
Tym bardziej podziwiam Twoje dzielo, pozdrawiam :)
bardzo elegancki ten hustecznik taki ,delikatny i subtelny :)
Prześlij komentarz