zdążyłam odwiedzić moje ulubione "stare kąty"...
jedno z najbliższych i najpiękniejszych - ulubionych miejsc...
Pieszą wycieczkę rozpoczęłam wraz z moim Krasnoludkiem od Mechelinek...
pięknej nadgryzionej zębem czasu miejscowości nieopodal Gdyni...
Można tu zawsze kupić fląderki lub dorsze
prosto z połowów...i prosto z kutra ;-)))
Wybierając się w taką drogę...
lepiej mieć dobre buty( podeszwy)...
bo kamienna trasa potrafi - niejednego piechura zniechęcić...
jedno z najbliższych i najpiękniejszych - ulubionych miejsc...
Pieszą wycieczkę rozpoczęłam wraz z moim Krasnoludkiem od Mechelinek...
pięknej nadgryzionej zębem czasu miejscowości nieopodal Gdyni...
Można tu zawsze kupić fląderki lub dorsze
prosto z połowów...i prosto z kutra ;-)))
Wybierając się w taką drogę...
lepiej mieć dobre buty( podeszwy)...
bo kamienna trasa potrafi - niejednego piechura zniechęcić...
Słonko wysoko, czyste niebo, butelka wody, kanapka...i do przodu...
czasem trzeba przejść po nie lada kamyczkach...;-DDD
Czasem jednak trzeba pokonać brzeg "bokiem"...
ponieważ przy takiej pogodzie i temperaturze...
raczej jeszcze bosą nogą się nie przejdzie...
trzeba wybrać tą może trudniejszą aczkolwiek przyjemniejszą trasę...
czyli troszkę w górę i po klifach...;-)))
Odwracając się za siebie...można by pomyśleć...
hm....dzika plaża ,
nie ma nikogo...
tylko my...
i natura...
Spotykamy coraz to piękniejsze okazy, skarby i ciekawostki...
Podziwiamy późną wiosnę...
która zbyt lekkim truchtem ...
na samym końcu, ale jednak i do nas...
na Wybrzeże dociera...
i dalej przed siebie...
podziwiamy świeże osuwiska...
(tak tak...jesteśmy przyzwyczajeni...i zdarzają się one od kilkudziesięciu lat)
A po niecałych dwóch godzinach kończy się krótka,
choć dotleniająca i barwna wycieczka...
U celu - po raz tysięczny podziwiamy
Naszą Słynną Torpedownię - na Babich Dołach,
która o każdej Porze roku wygląda niby tak samo,
a mimo to zawsze tęsknimy do niej -
bo to takie "czułe" miejsce z
dzieciństwa,
młodości...
pierwszych randek itd...
Jeśli kiedykolwiek będziecie w okolicach
Oksywia, Mechelinek...
Babich Dołów...
warto choć na chwilę...
zejść ...na nasze Polskie Dzikie plaże...
Zapraszam...
10 komentarze:
Ale masz szczęście mieszkając w takim miejscu! pięknie!
pozdrawiam!
Morze i plaże bez plażowiczów są fascynujące, pelne magii i poezji. Takie wybrzeże znamy tylko dzięki Tobie. Jesteśmy wdzięczni za super spacer!
Pzdr.
PS.
Rozumiemy, że na Twoją czeremchę jeszcze za wcześnie? A zawsze sądziliśmy, że nad morzem okres wegetacji zaczyna się wcześniej niż w u nas. Ot, absurd. U nas słoneczko tylko przez Karpaty przeskoczy i już grzeje i budzi.
Ależ pięknie! Jak mi się tęskni do morza... :))
Jeszcze trochę i ja znowu ukochane morze i klif zobaczę :)) Pozdrawiam gorąco
Witaj Kasiu:)
Mamy podobne zainteresowania: przyroda, ogród, piesze wędrówki i fotografia. U mnie dochodzi jeszcze nałóg rymowania...:)
Na moich wschodnich rubieżach czeremchy już wspaniale kwitną, a ten zapach... słowami nie da się tego opisać.
Masz piękny, doskonale zharmonizowany i wysmakowany blog; fotografie przyciągają oczy wszystkich miłośników cudów natury, piękna i elegancji.
Gratuluję i pozdrawiam serdecznie:))
Gdybym miała bliżej, to plażę mogłabym obejść wzdłuż i wszerz- fantastyczna wycieczka!
I wspomnienie świeżej flądry...mmmm...
jaaaaki spokoj na tych zdjeciach :) :) :)
Piękne widoki.
Kocham morze miłością absolutną;-)))
Niestety mieszkam nieco daleko od niego;-(
Ale w miarę możliwości staram się dotrzeć choć raz w roku na nadmorskie plaże.
I wiesz co, myślałam, że Mechelinki to wyłącznie moje odkrycie;-))))
Pozdrawiam z upalnego Wrocławia.
Przepiękne miejsca :)
Ale Ci zazdroszczę :o
Prześlij komentarz